poniedziałek, 22 lutego 2016

Minimalizm - odejmij, żeby dodać

Czytałam niedawno "Magię sprzątania" Marie Kondo, która radzi, by "żegnać się" z przedmiotami, które spełniły swoją rolę, a których już nie używamy. Podziękować im za dobro, które wniosły i pożegnać się. Może też tak masz? W szafie, w głowie i planie dnia nie mieszczą się już rzeczy, których nie używasz, a nie masz miejsca na nowe i piękne?



Na co chcesz robić miejsce?

 

Najważniejsza jest Twoja motywacja - po co chcesz ograniczać bodźce, zajęcia, natłok obowiązków? I chodzi o fizyczne ograniczanie przedmiotów w twoim otoczeniu, żeby ładniej mieszkać, ale i miejsce na nowe pasje i marzenia. 


 

Na co chcesz przeznaczać więcej czasu?

 

Czego chcesz spróbować? 

 

Jak chcesz się czuć?


 

Bo wiesz, czas się nagle nie odnajdzie jak zgubiona zabawka pod kocem, ale możemy go zyskać, jeśli coś ograniczymy. Jak może wiecie, piszę powieść u wspaniałej Marii Kuli i za jej radą postanowiłam niczym Proust poszukać straconego czasu. Przy intensywnym życiu rodzinnym i towarzyskim, pełnym etacie, miłości do spania, jednej książce tygodniowo i 2 godzinach dojazdu dziennie trudno oczekiwać, że czas odnajdzie sam!

 

Pomyślałam, że oprócz pisania chcę też regularnie ćwiczyć, modlić się i rozwijać bloga. Właściwie w tej kolejności: modlić się, ćwiczyć, tworzyć powieść i bloga (Mąż sam upomina się o uwagę, więc tego nie muszę pilnować:). Ok, mam już swoje priorytety.

 

Wiem już czego chcę! A co mogę odjąć?

 

Co mogę ograniczyć, co mi nie przynosi dużej wartości?


  • Popatrzyłam co robię  tzw. wolnym czasem. Na pierwszy ogień poszedł facebook (wchodzę raz dziennie wieczorem albo gdy czekam w kolejce po obiad:)
  • Potem ograniczyłam słuchanie radia (polityki, reklam, rozmów o niczym), ale za nic nie ominę audycji red. Nogasia i Manna w pt o 7.45, kto słucha wtedy Trójki, ten wie!
  • Telewizora już dawno nie włączam
  • Wypisałam się z kilku newsletterów i spamów, jakie dostaję na maila. Chcę czytać tylko ważne rzeczy.

 

I tak znalazłam dużo czasu na pisanie i czytanie w trakcie dojazdu do pracy - 2 h dziennie w obie strony - luksus! A po powrocie z pracy, ćwiczę żeby zresetować głowę i kręgosłup.

 

Świetnie sprawdza się metoda "5 zdań dziennie" od koleżanki Ani z kursu powieściopisania:
Każdego dnia chociaż byłabyś najbardziej zmęczona napisz chociaż 5 zdań, przed snem, w telefonie, w tramwaju, nawet 5 najbardziej beznadziejnych zdań. I działa - czasem rzeczywiście piszę 5, ale zwykle więcej i wcale nie są takie złe.

 

Podobnie z ćwiczeniami:

Serio nie masz czasu zrobić 5 przysiadów albo porozciągać się 10 minut?


 

Dla ważnych rzeczy szukam stałych pór i okazji, które mi o tym przypominają



Modlitwa po przebudzeniu i przed zaśnięciem, pisanie w autobusie, ćwiczenie zaraz po powrocie z pracy.  I możemy czytać mądre książki o nawykach, ale to już dawno nasi dziadkowie stosowali - np. kiedyś dzwony wzywały na stałe modlitwy w ciągu dnia (Anioł Pański o 12, rzucasz wszystko i się modlisz!)


Jasne nie wszystko jest kolorowe, niektóre zdania w mojej powieści ocierają się o kicz i czasem ta moja joga jest naprawdę żałosna - kot lepiej rozciąga się na macie niż ja.



 

Ale są takie rzeczy, z których nie chcę rezygnować - tworzenie i dbanie o siebie i bliskich jest jedną z nich.

 

A ty czego chcesz spróbować? 

 

Na co chcesz zrobić miejsce u siebie? 

 

Z czego możesz zrezygnować?



4 komentarze:

  1. Cześć Kasiu, czekam już z niecierpliwością na twoją powieść..ale jeszcze chętniej zakupiłabym "twojego bloga" w formie papierowej:) może kiedyś o tym pomyślisz...
    pozdrawiam Justyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, dziękuję:) myślę o błyskach papierowych również:) a teraz mnie jeszcze zmobilizowałaś, pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  2. Jestem w trakcie lektury książki Marie Kondom chociaż tematem minimalizmu interesuje się od ponad półtora roku. Zainspirowała mnie do tego książka którą wygrałam w konkursie firmy odzieżowej i która pozornie dotyczy raczej stylu, a dokladnie mówiąc Lekcje Madame Chic napisana przez Jennifer L. Scott. O samej książce powiem tylko tyle że jest bardzo amerykańska w dobrym i złym tego słowa znaczeniu tym niemniej mnie zainspirowała do poświęcenia uwagi jakości życia. Tak jak napisałaś dobrze regularnie się zastanawiać nad co przeznaczamy czas i przestrzeń naszego życia. A Twoja uwaga o 5 zdaniach dziennie zainspirowała mnie do poświęcania 5 minut dziennie na naukę włoskiego bo ta kwestia u mnie od jakiegoś czasu kuleje. Z codzienną lub prawie codzienną jogą łatwiej bo plecy mi wypomną brak regularnego treningu. Zgadzam się z Justyną że blog w formie książkowej to byłby wspaniały pomysł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maria, oo, fajnie, 5 minut dziennie to może być i kilka słówek po włosku:) Mam tak samo jak ty z jogą, że plecy same się domagają. No to grono czytelniczek książkowego bloga rośnie, dzięki za motywację!

      Usuń