![]() |
| [zdj.sxc.hu] |
Jednym z podstawowych pojęć w mediacji jest różnica między potrzebą i strategią. Potrzeby są wspólne i uniwersalne dla wszystkich: potrzebujemy miłości, bezpieczeństwa, uwagi, swobody, pożywienia, ruchu. Każdy z nas ma natomiast różne sposoby na ich realizowanie, czyli strategie: ja wolę biegać a ty tańczyć, ja czuję słuchana, kiedy opowiadam ci o pracy, ty nie lubisz o niej rozmawiać w weekend, ja wolę gotować według konkretnego przepisu, ty wolisz mieszać różne smaki i wymyślać własne przepisy. Moglibyśmy stworzyć listę potrzeb, natomiast trudno byłoby spisać wszystkie strategie, ponieważ ich liczba jest nieograniczona - pomyśl chociażby o wszystkim, co sprawia ci radość.
Konflikty powstają najczęściej, kiedy jedna osoba uważa, że jej strategia jest najlepsza i usiłuje namówić innych do jej realizacji: "staram się, gotuję i chociaż tego nie lubię, chcę, żebyście to doceniali" albo "nie wyobrażam sobie, że można żyć w takim nieporządku w swoim pokoju", albo "nie będę zadowolony, dopóki nie będziemy każdych świąt spędzać z moimi rodzicami". Czyli potrzebą, jaka może kryć się np. za ostatnim stwierdzeniem, jest tęsknota za bliskością z rodzicami, umożliwianie kontaktu dzieci z dziadkami, a różnymi strategiami mogą być: wyjazd co drugie święta, skracanie pobytu, odwiedziny rodziców na miejscu, wizyty przy innych okazjach niż święta etc.
Mediacje dlatego są tak wymagające i fascynujące zarazem, że dochodzimy do kluczowych dla nas potrzeb, możemy usłyszeć, co jest dla nas tak naprawdę ważne i poszukać rozwiązań, których liczba jest nieograniczona.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz