czwartek, 15 maja 2014

Nie przywiązuj się zbytnio do swoich myśli

Puerto Madero



Jestem chwilowo na drugim końcu świata w pięknym i dzikim trochę Buenos Aires. Taksówkarz (o polskim pochodzeniu, który łamanym angielskim opowiedział mi o całej swej rodzinie i nauczył podstaw hiszpańskiego, ale to już inna historia), który wiózł mnie z lotniska przywitał mnie radosnym „welcome in the jungle”. Miasto jest niesamowite – luksusowe wieżowce, a obok sąsiedzku budynki w zupełnej ruinie jak po dwóch zamachach bombowych, najnowsze samochody na drogach, a za nimi dzielne wysłużone ciężarówki z dziwnymi pakunkami, które wyglądają jakby zaraz miały się rozsypać, różowa siedziba rządu, 50-metrowej szerokości ulice i hałas, a przy nich ludzie najspokojniej w świecie pijący kawę.


El Atheneo
I tak mi ta inna strefa czasowa i fakt chwilowego chodzenia „do góry nogami” skojarzyła się z tekstem z czeskiej toalety, który cytuje Mariusz Szczygieł w „Lasce nebeskej”: „Nie przywiązuj się zbytnio do tego, co myślisz”. Nie wszędzie jest tak jak u nas. Możesz zmienić swoje zdanie na jakiś temat. Nie tak dawno żartowałam z Siostrą, która prosiła mnie o przeczytanie czytania na jej ślubie, że tekst o szacunku żony dla męża nie przejdzie Ci przez gardło, a teraz niespodzianka – umieściliśmy go na naszych obrączkach. Kłóciłam się z nauka Kościoła dotyczącą cielesności, a teraz uważam ja za najmądrzejszą na świecie. Uwielbiałam polegać na sobie, mieć wszystko w doskonałym porządku i pod kontrolą, a teraz uczę się odpuszczać i jest to bardzo przyjemne. Pozwalam się wozić, prowadzić w tańcu, przyjmować przysługi. Zmieniam zdanie o ludziach. Każdą podejrzanie zbyt zdecydowaną myśl staram się poddawać w wątpliwość. „Na pewno nigdy nie…”  „Przecież ja tego nie robię…. Ja taka nie jestem….” A właściwie dlaczego nie?


Pamiętam, że jako nastolatka pisałam list do siebie 30-letniej (widocznie wydawało mi się to wtedy początkiem długiej starości), „mam nadzieję, ze nadal słuchasz dobrej muzyki, czytasz dobre książki i dobrze myślisz o świecie i ludziach”. Nanoszę poprawkę do mojego listu, od teraz chcę też sprawdzać, czy umiem patrzeć na różne rzeczy w nowym świetle. 

A ty kiedy ostatnio zmieniłeś zdanie na jakiś temat? Kiedy zrobileś  coś  w nowy sposób albo po raz pierwszy?

2 komentarze:

  1. Kasiu jak ja Tobie zazdroszczę tej podróży! Liczę na obfitą relację po powrocie:) A co do zmiany zdania to mój punkt widzenia zmieniał się bardzo po urodzeniu każdego dziecka. Nie będąc matką sądziłam, że ze wszystkimi problemami wychowawczymi poradzę sobie bez problemu a w rzeczywistosci tysiac razy musiałam zmieniać zdanie np. na temat noszenia dziecka na rękach, karmienia piersią, podawania smoczka. Ale zawsze dobrze jest mieć jakieś poglądy, żeby móc je zmieniç niż nie mieć żadnych:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam jak pisałaś, ze wielu rzeczy uczysz się na nowo jako Mama. A z wyprawy będzie więcej zdjęć i opowieści.Ściskam ciepło.

      Usuń