Jestem chwilowo na drugim końcu świata w
pięknym i dzikim trochę Buenos Aires. Taksówkarz (o polskim pochodzeniu, który
łamanym angielskim opowiedział mi o całej swej rodzinie i nauczył podstaw
hiszpańskiego, ale to już inna historia), który wiózł mnie z lotniska przywitał
mnie radosnym „welcome in the jungle”. Miasto jest niesamowite – luksusowe
wieżowce, a obok sąsiedzku budynki w zupełnej ruinie jak po dwóch zamachach bombowych,
najnowsze samochody na drogach, a za nimi dzielne wysłużone ciężarówki z
dziwnymi pakunkami, które wyglądają jakby zaraz miały się rozsypać, różowa
siedziba rządu, 50-metrowej szerokości ulice i hałas, a przy nich ludzie
najspokojniej w świecie pijący kawę.
| El Atheneo |
Pamiętam, że jako nastolatka pisałam list do siebie 30-letniej (widocznie
wydawało mi się to wtedy początkiem długiej starości), „mam nadzieję, ze nadal
słuchasz dobrej muzyki, czytasz dobre książki i dobrze myślisz o świecie i
ludziach”. Nanoszę poprawkę do mojego listu, od teraz chcę też sprawdzać, czy
umiem patrzeć na różne rzeczy w nowym świetle.
A ty kiedy ostatnio zmieniłeś zdanie na jakiś temat? Kiedy zrobileś coś w nowy sposób albo po raz pierwszy?
A ty kiedy ostatnio zmieniłeś zdanie na jakiś temat? Kiedy zrobileś coś w nowy sposób albo po raz pierwszy?
Kasiu jak ja Tobie zazdroszczę tej podróży! Liczę na obfitą relację po powrocie:) A co do zmiany zdania to mój punkt widzenia zmieniał się bardzo po urodzeniu każdego dziecka. Nie będąc matką sądziłam, że ze wszystkimi problemami wychowawczymi poradzę sobie bez problemu a w rzeczywistosci tysiac razy musiałam zmieniać zdanie np. na temat noszenia dziecka na rękach, karmienia piersią, podawania smoczka. Ale zawsze dobrze jest mieć jakieś poglądy, żeby móc je zmieniç niż nie mieć żadnych:)
OdpowiedzUsuńPamiętam jak pisałaś, ze wielu rzeczy uczysz się na nowo jako Mama. A z wyprawy będzie więcej zdjęć i opowieści.Ściskam ciepło.
Usuń